Azja jest główym źródłem, z którego czerpie bez opamiętania amerykańska kinematografia. Niemal każdy głośny przebój kina czy to japońskiego, tajskiego, koreańskiego może doczekać się swojej kopii, która trafia narynek ogólnoświatowy. Dzieje się tak, dlatego, że Amerykanom brakuje pomysłów? Czy może twórców zza Oceanu tak urzekają dzieła kolegów z Azji, że pragną pokazać publiczności własną wersję?…