seks_polakow_jacy_jestesmy_w_662x240_crop_rozmiar-niestandardowy

Kostka czekolady.

To był jeden z ostatnich ciepłych wieczorów minionego lata. Wyszła na balkon niemal naga, zajadając kostki mlecznej czekolady. Siedział na fotelu dopijając whisky i patrzył na urok jej ciała. Uśmiechnęła się odwracając głowę na chwilę. Wciągnął ostatni łyk i ruszył za nią ubrany jedynie w bokserki. Z zewnątrz dobiegały odgłosy miasta, a chodnikiem przechodzili mieszkańcy Białej Podlaskiej.
Stała przy barierce, jakby niewinnie z wypiętym pośladkiem czekając, aż w końcu weźmie tę kostkę czekolady, którą wsunęła pod materiał koronkowych fig. Podszedł do niej od tyłu. Objął ją w talii, całował w kark i zsuwał się pocałunkami w dół. Ukląkł za nią i zauważył kostkę czekolady, która wyrysowywała się pod materiałem majtek, na jej zgrabnym pośladku. Nim zsunął jej figi chciał pieścić ją ustami. Najpierw całował od biodra do uda, potem od uda do środka. Z początku czule, i powoli, z czasem bardziej namiętnie. Zbliżył usta do jej rowka i zsunął koronkowy materiał odsłaniając całe pośladki. Pochłonął kostkę i zlizał ślad jak po sobie pozostawiła.
Poczuła, że robi się jej gorąco. Zamknęła oczy chłonąc podniecenie w uśmiechu. Jego serce zabiło mocniej gdy nie protestowała czując jak pieści jej nagą skórę… Gdy objął dłońmi jej tyłeczek. Mruknęła rozkosznie. Słysząc to, z pożądania jakie w nim rosło, zaczął lekko kąsać, namiętnie masować. Czuła jakie to podniecające.
Pragnęła, by nie przerywał pieszczot. Całował dolny odcinek kręgosłupa… Ocierał się klatką piersiową o jej pośladki. Obejmował jej uda. Przesuwał dłonie od biodra w dół, a potem kolana w górę. Coraz wyżej… Aż poczuł gorąco, gdy dotykał ją tam, gdzie najprzyjemniej. Słyszał jej westchnienia, jakby usunął z podświadomości odgłosy przejeżdżających ulicą aut. Nie było ich wiele i nie przejeżdżały często. Skupił się na jej głosie i poruszał palcami czule, powoli… pieszcząc jej szparkę tylko opuszkami. Jego usta pocałunkami wręcz gwałciły jej tyłek. Zęby szczypały tu i ówdzie. Wzdychała szybciej, coraz bardziej podniecona. Zacisnęła dłonie mocniej na barierce, wysuwając imponujące piersi do przodu. Chłodny wiaterek sprawiał, że sutki sterczały jej nie tylko z rozkoszy. Podobało jej się to. Nie odwracała się, tylko jeszcze bardziej wypchnęła biodra w stronę jego twarzy.
– Chcę więcej… – szepnęła.
Ucieszony jej żądaniem sięgnął językiem między jej pośladki. Czuł jej podnieconą dziurkę na końcu języka. Małymi kółeczkami podrażniał przy wejściu. Wzdychała głośniej. Zaciskała mocno dłonie na poręczy. Przesuwał dłonie w górę jej pleców. Masuję nie przestając jej pieścić językiem. Jego męskość tak urosła, że niemal wychodziła przez bokserki. W końcu zaczął wstawać powoli ocierając się o nią. Usłyszała, jak pośpiesznie zsuwał bokserki, które upadają na stopy. Wyskoczył z nich szybko i popchnął gdzieś pod ścianę. Stał za nią całkiem nagi. Lizał językiem jej plecy przytulając się do jej bioder. Poczuła jego sztywną męskość i sięgnęła ręką pomiędzy swe uda. Masowała go chwilę pociągającymi ruchami palców by potem nakierować na właściwe miejsce. Wysunęła pośladki jeszcze bardziej do tyłu, gdy poczuła jak jego główka wsuwa się do środka. Powoli poruszał biodrami by dostosowała się do jego rozmiaru. Pieścił dłońmi jej ciało, każdym ruchem bioder dając podwójną rozkosz. Objął jej piersi i drażnił kciukiem i wskazicielem podniecone, twarde, sterczące sutki. Rozkosz wzmagała świadomość, że ktoś w każdej chwili może ich zauważyć.
Poczuła jego gorący oddech na karku. Zapragnęło sama się poruszać. Wyczuł jej intencje i zaprzestał namiętnych ruchów bioder. Stanął nieruchomo wyprostowany. Czuł i patrzył jak nasuwa się na niego. Na początku powoli, lecz potem coraz szybciej i szybciej. Wysuwając biodra do przodu podziwiaj jak z gracją porusza seksownym tyłeczkiem odpychając się od barierek. Zaciskała zęby, by tłumić odgłosy rozkoszy. Jej biust falował gdy zaczęła poruszać się szybciej.
– Cudownie – szepnął. – Mocniej – rozkazał.
Poruszała się tak gwałtownie, aż w pewnej chwili aby lepiej utrzymać równowagę chwycił ją mocno za biodra. Poczuli oboje, że od tamtego momentu ma nad nimi władzę. Usłyszała jak wzdycha, wciąż podniecony jej tańcem. Zatrzymuje się na sekundę, by pozwolić pożądaniu przejąć nad sobą kontrolę. Zaczął się wbijać w nią gwałtownie. Czuła jak mocno wyrzuca przed siebie biodra. Słyszała jak warczał przy tym niczym zwierz. Chwycił ją za bark. Pochyliła się niżej. Jej biust był już za barierką. Pieprzył ją mocno, a ona patrzyła na głowy przechodniów z najwyższym trudem tłumiąc w sobie jęki rozkoszy. To, że każdy mógłby ich zobaczyć było jeszcze bardziej podniecające. Odwróciła głowę chcąc spojrzeć na niego. Szeptała spojrzeniem, że ktoś mógłby zobaczyć jak uprawiamy seks , mógłby usłyszeć jak niemal przy każdym Twoim ruchu słychać jaka jestem mokra, słychać obijanie bioder o pośladki. Uśmiechnął się z grymasem rozkoszy. Złapał ją za włosy, kierując głowę w stronę miasta. Nachylił się nad nią i szeptał do ucha:
– Widzisz gdzieś z daleka ludzi? Patrzysz w tamtą stronę? Czujesz jeszcze większą rozkosz, gdy tak biorę Cię o tyłu coraz mocniej, coraz szybciej? Sprawię, że za chwilę krzykniesz z rozkoszy, a wtedy nas zobaczą.
Przeraziła ją powaga w jego głosie. Zapomniała o tym niemal natychmiast, gdy podniósł się i zwolnił niespodziewanie tempo. Głaskał ją po plecach. Gdy wstała objął jej piersi i tkwił w niej powodując cudowne uczucie wypełnienia.
– Uwielbiam to – powiedziała rozkoszując się cudowną chwilą.
Oboje patrzyli na miasto. Całował ją. Szczypał zębami delikatnie jej bark. Jego penis pulsował w niej nieprzerwanie. Czuła to bardzo wyraźnie i sprawiało jej to wielką przyjemność. Po chwili zapragnęła więcej, a on jakby czytając w myślach wysunął się na moment, drażniąc gorącą główką wejście do jej piczki. Trzymał członka sztywno tuż przy wejściu, ocierając się o nie niemal całą długością. Czuję jaką sprawia mu to przyjemność. Cichutki jękami nie ukrywała, że jej również. Czuła jak skórka na jego penisie się porusza razem z nim.
– Uwielbiam to – szepnął
Nie potrafiła się opanować, znów sięgnęła do jego męskości. Wsunęła ją czując jak jej ciasna szparka pochłania go niemal całego Jednym ruchem wszedł w nią głęboko, niemal do samego końca. Potem znów wyszedł na zewnątrz by po sekundzie zagłębiać się w niej ponownie.
– Oh tak! – zawołała, by po chwili zakryć dłonią usta. Nikt jej nie usłyszał.
Powtarzał to jeszcze wielokrotnie.
Słyszał jak coś szepcze, ale zagłuszały ją odgłosy aut.
– Dajesz mi tyle przyjemności. Mam teraz ochotę dać Tobie przyjemność – powiedziała odwracając się, gdy zrobiło się cicho.
Podniosła się. Zbliżyła usta do jego ucha. Oblizała jego płatek szepcząc:
– Mam ochotę Ci ssać.
Słysząc to zdanie chwycił ją gwałtownie za kark i opierając się o barierkę skierował jej głowę w dół. Uklęknęła przed nim. Spojrzała w górę.
– Dobrze Izabelo – powiedział niemal mrucząc. – Pokaż jak bardzo to lubisz.
Zbliżyła usta do jego twardej męskości.
– Cudowne są – mruknął patrząc, jak jej ponętne usta całują ją słodko.
Podniecony gładził ją po policzku wierzchem dłoni. Całowała calutką główkę, a potem jej usta wędrowały po całej długości.
– Ależ przyjemnie – szepnął.
Odchylił głowę do tyłu czując dreszcze na całym ciele.
– Och tak rób Izabelo – szeptał – Jesteś wspaniała.
Chłoną każdą chwilę. Każdym gestem doprowadzała go do obłędu. Na balkonie zrobiło się nieco chłodniej. Po chwili poczuł na główce gorąco jej ust. Westchnął głośno. Zaczął mruczeć i syczeć z podniecenia, gdy spotkały się ich oczy. Jego męskość tkwiła już w jej ustach.
– Wspaniale Izabelo, wspaniale – powtarzał. – Nie przestawaj.
Ujęła jego męskość w rękę patrząc mu głęboko w oczy. Pływał w oceanie rozkoszy. Mruczała z podniecenia, gdy jego penis znikał w jej ustach. Odruchowo zaczął poruszać biodrami. Głaskał ją po głowie. Wplótł palce w jej włosy. Zacisnął je w pięść. Zaczął poruszać jej głową. Objął ją obiema rękoma. Przytuliła się do jego bioder i drapała jego pośladki. Patrzył jak jego męskość coraz szybciej i głębiej znika w jej ustach. Podniecało ją to, co robił. W pewnym momencie nie mogła wytrzymać. Zaczęła go ssać. Namiętnie, gorąco, jednocześnie masując twarde jądra.
– O cholera! – powiedział głośno czując nieopisaną wręcz przyjemność – ssij mnie Izabelo, ssij do cholery!
Nagle poczuła jak obejmuje swoją męskość odrywając ją od siebie niemalże siłą. Podświadomość jej zignorowała ból gdy mocno pociągnął ją za włosy. Pocierasz mocno swego członka patrząc na nią jedynie. Patrzę jej w duże oczy, na piękne usta. Widział jak się do niego uśmiecha i oblizuje usta. Wiedział czego chce. Przyspieszył ruchy dłoni. Przymknęła oczy. Mrugnęła do niego i zsunęła się nieco w dół. Pocierał się namiętnie, gdy wzięła w posiadanie jego jądra.
– Są takie milutkie – mruknęła.
Objęła je ustami i zaczęła ssać namiętnie. Gorąco jej ust rozpalało go dodatkowo
– Ależ pięknie – powiedział wzmacniając pociągnięcia nadgarstka.
Po chwili poczuł jak przeciąga paznokciami po jego udach nie wypuszczając jąder z ust. Drażniła je języczkiem aż zgiął się w pół czuję jak po plecach przechodzą mu ciarki. Półprzymkniętymi oczyma patrzył wciąż na to, co robi. Czuła po jego ruchach, widziała w wyrazie twarzy, szybszym oddechu, że zbliża się na szczyt. Zaczął pojękiwać.
– Daj mi go jeszcze do buzi – powiedziała i chwyciła w dłoń jego męskość, by po chwili otulić ustami.
Czuł, że dojdzie w jej, gdy zacznie znowu to robić. Chciała czuć jak pulsuje jej w ustach. Wiedział, że nie wytrzyma czując jej język tańczący wokół główki. Poczuła po chwili jak dochodzi, lecz nie odsunęła się. Słyszała jak krzyczy opętany rozkoszą nie zważając na nic wokół. Cieszyła się, że pomogła mu dać upust emocjom oraz temu napięciu jakie miał do tamtej chwili w lędźwiach. Czuła jak gorąca lawa wypełnia niemal po brzegi jej usta. Przytrzymał się barierki, gdy siły opuściły go razem z rozkoszą. Chwytał powietrze z trudem. Połknęła część białego płynu lecz wciąż patrzyła na niego i bawiła się tym co zostało jej na języku..
– Niesamowita z ciebie istota, Izabelo – szepnął uśmiechając się z trudem, gdy jeszcze kręciło mu się w głowie z rozkoszy.
Kręcił głową z niedowierzaniem. Nie dawał wiary temu, co z nim zrobiła. Usiadł na zimnej posadzce. Przytuliła się do niego. Razem spojrzeli w górę, by zobaczyć spadającą gwiazdę, która miała przynieść im wspólne szczęście.