Gran Canaria II Tuż po zachodzie słońca udałem się szczęśliwy w swoje stałe miejsce spoczynku. Nawet nie przeszkadzało mi to, że myszy ganiają po moich torbach. Ubrałem się w to, co miałem i rozłożyłem nienapompowany materac, by nie siedzieć na gołej ziemi. Gdy zapadł zmrok, coś zaczęło poruszać się nad moją głową. Sięgnąłem po nóż…